
W każdym telefonie, pralce, samochodzie i aparacie do badań medycznych pracują płytki z setkami drobnych elementów, których nikt nie ogląda, dopóki działają. Ktoś musiał je wymyślić: narysować schemat, zaprojektować ścieżki, napisać program dla mikrokontrolera i sprawdzić, czy urządzenie przetrwa upał, wilgoć i zakłócenia. Inżynier elektronik projektuje, uruchamia i testuje układy oraz urządzenia elektroniczne, a w fabryce pilnuje, by tysiące egzemplarzy działały tak samo dobrze jak pierwszy prototyp.

Na lądzie, gdy psuje się instalacja, dzwoni się po serwis. Na środku oceanu serwisu nie ma – jest oficer automatyk okrętowy. To on dba o to, by prąd z generatorów płynął bez przerwy, automatyka siłowni pilnowała silnika, a radar i łączność działały wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Zna się na elektryce, elektronice i sterownikach, a do tego potrafi zaplanować części zamienne na wiele tygodni rejsu. To praca dla inżynierów, którzy lubią technikę i nie boją się życia z dala od lądu.